Turystyka czyli lato z komarami
Refren pewnej popularnej biesiadnej, Harcerskiej piosenki brzmi : ”Lato z komarami, lato swędzące bez przerwy, Lato z owadami, lato komary i nerwy”, W zasadzie nic w tym dziwnego i wszyscy od dawien dawna powinni się przyzwyczaić do tego, a już zwłaszcza gdy się spędza lato w Polsce. Komar to owad wielce upierdliwy, występujący chmarami w okolicach zbiorników wodnych, zwykle słodkiej wody, rzek i mokradeł. Tymczasem wystarczy wyjechać jedynie niewielki kawałek tuż za granicę Odry, albowiem rzeka ów wyznacza granice państwową pomiędzy Polską a Niemcami – tam komarów praktycznie nie ma. Czyżby była to jakaś specjalna kraina, w odróżnieniu od Polski, gdzie dotykają ludzi rozmaite plagi egipskie? Tymczasem rzeczywistość jest taka że to sami mieszkańcy, na przykład przygranicznej Brandenburgii sami pozbywają się rok rocznie tego kłopotu. Sposób jest niezwykle prozaiczny, otóż bowiem mieszkańcy tego landu dobrowolnie się opodatkowali, właśnie w celu zebrania funduszy na zakup środków owadobójczych oraz dokonanie oprysków tymi środkami jeszcze przed wykluciem się larw komarów w zbiornikach wodnych, efekt jest taki że ludzie żyją bez uciążliwych owadów. Co prawda nie zabija to w stu procentach wszystkich owadów, niemniej jest ich wystarczająco mało aby turystyka i normalne życie w tych regionach mogła śmiało się rozwijać, przyciągając rzesze turystów. Cała składka roczna, to zwykle koszt raptem dwóch euro jednorazowo wpłacanych w formie lokalnego podatku przez mieszkańców do kasy landu Brandenburgii. Przypuszczalnie gdyby któreś z województw albo też zrzeszenie powiatów w Polskich rejonach turystycznych podjęło się takich przedsięwzięć, efekty wówczas byłby znacznie bardzie wymierne, z niewątpliwą korzyścią zarówno dla ludności lokalnej, a też skorzystała by na tym turystyka. Takie rozwiązania skutecznie by usuwały problem dokuczliwych owadów w miejscach takich jak Mazury, pojezierze Lubuskie itp, ale jak przekonać lud do płacenia podatków?