Komunizm dawno temu upadł lecz związana z nim turystyka kwitnie
W Moskwie mauzoleum Lenina i wiele innych pomników komunizmu, ale to dopiero wierzchołek, znacznie drastyczniej w tym względzie bywa w Gruzji, przykładowo. Braciszka Stalin, jak wiemy, był z pochodzenia Gruzinem. Siłą rzeczy, mimo usilnych starań o demokrację w tym kraju, mamy tam namiętny wysyp turystycznych atrakcji jak :Ulica Stalina, stacja kolejowa imienia Stalina, pomnik Stalina, muzeum Stalina, że nie wspomnieć o ulubionej Gruzińskiej pieśni Stalina – Suliko, którą śpiewają namiętnie, przy toastach ulubionym winem Stalina. Wszystko do ujrzenia na własne oczy w Gori, rodzinnym mieście tyrana. Co prawda dyktatora statua, ostatnia w państwach będących częścią byłego CCCP, miano usunąć w 1956 roku, niestety nie zgodzili się ówcześni mieszkańcy. Co ciekawe, broniąc pomnika, jak mówią świadkowie ów zdarzeń, paść miało niemalże setka śmiertelnych. Kolejną próbę obalenia postumentu dyktatora podjęto w roku1988, wprawdzie wówczas obyło się bez rozlewu krwi, niemniej znów pomnik Stalina w Gori się ostał. Jednakże najbardziej okazałym magnesem turystycznym i Gori, i Gruzji jest muzeum Stalina, gdzie oprócz licznych portretów, fotografii, czy książek spod jego ręki, jego hitem jest osobliwa pośmiertna maska „batiuszki Stalina”, traktowana z nabożnością niejednej relikwii. Kustosze muzealni nie ukrywają, iż po dziś dzień odwiedzający muzeum starsi ludzie szczególnie, całują podobiznę batiuszki, w sposób, w jaki ucałowuje się ikony w cerkwiach. Sekret nieustającego kultu dyktatora, tkwi paradoksalnie w tym, iż zbyt mała wiedza o Komunizmie i samym Stalinie jest także na Zachodzie. Odpowiedź na zasadnicze pytanie dlaczego tak jest, dostarcza sama historia, otóż CCCP, pod przywództwem Stalina, paradoksalnie wsparł wysiłki wojenne aliantów. A to zaś był wystarczający argument, by zachodowi Stalin skojarzył się w pozytywie. Latami całymi, zwłaszcza Francuzi, żywili nie skrywaną niechęć do odkrycia prawdy i faktów.