Turystyka klasztorna współcześnie
Dawniej klasztory rozmaite były w zasadzie przystanią dla wielu ludzi, którzy szukali w życiu czegoś więcej niżeli dobra materialne. Obecnie jest zdecydowanie mniej braci zakonnych jak w czasach średniowiecza, wtedy to właśnie powstała zdecydowana większość klasztorów. Słynny w Polsce klasztor benedyktynów w Tyńcu gościł nie jednego wątpiącego rycerza. Pokłosie tego jest nawet w słynnej powieści Henryka Sienkiewicza „Potop”, kiedy to pierwszy rycerz Polski – Imć Pan Wołodyjowski, wstępuje w szeregi zakonnej braci, co prawda nie na długo, niemniej zawsze. Obecnie, szczególnie w okolicach świąt wszelakich ludzie z miast szukając spokoju i wytchnienia od cywilizacji, a takich osób z roku, na rok przybywa, wynajmują na tydzień, dwa lub dłużej klasztorną cele i spędzają tam czas świąteczny. Nie jest to hotel z wygodami, nie ma tam telewizji, ni radia, jeno cisza, kontemplacja i rytmiczny tryb życia. To jest modne nawet. Dość powiedzieć że przez wiele lat słynny pieśniarz, piosenkarz i poeta Leonard Cohen mieszkał w Buddyjskim klasztorze, gdyż to było jego życzeniem. Klasztory buddyjskie w Tybecie z kolei słyną ze swoich medytacji kojącego działania, mantr, mandali ale także ze sztuk walki. Najsłynniejszym bodaj hitem w którym celuje klasztorna turystyka wszechczasów, można by rzec to klasztor Shaolin. Mnichowie po dziś zadziwiają siłą, sprawnością i hartem ducha, co tak naprawdę przyciąga tam całe tabuny turystów z całego świata. Niewiele jest takich miejsc już na ziemi gdzie najbardziej liczy się cisza, a w klasztorach jest ona niezbędna do kontemplacji, dlatego grube mury klasztornych cel zapewniają ów luksus, wraz z rytmem codziennego dnia, niezmiennym niekiedy od setek lat tworzy to „produkt” , który współczesna turystyka zaczęła traktować bardzo serio. Cisza, spokój i harmonia jest w dużej cenie, od czasu do czasu każdy jej potrzebuje, a w klasztorze na pewno zawsze ją znajdzie, bez względu czy wierzy w jakąkolwiek religię, czy nie.