Podróże poprzez Sylwester

Imieniny Sylwestra- 31 grudnia, to wspomnienie ku czci papieża Sylwestra I, władał on kościołem 21 lat, zmarłszy 31 grudnia właśnie, roku 335, ludzie postanowili więc imieniem jego dzień ów uczcić. Tym bardziej że zgodnie z Gregoriańskim Kalendarzem wówczas obowiązującym. Zwyczaje końca roku obchodów jednak w wielu krajach są różne, tak oto Hiszpania i jej dawne kolonie, po dziś objadają się, po jednym winogronie przypadającym na każde wybicie zegara wraz z północą. Spożywając je trzeba pomyśleć życzenie. Francuzi zaś zajadają się tradycyjną kaczą wątróbką, w Danii ciastem „kransekake”, tłukąc przy tym niezliczoną ilości talerzy, co ma symbolizować niezliczonych przyjaciół, zeskakując z krzeseł, symbolizują oni również „skoczne” wejście w nowy rok. Tymczasem Chiny witają nowy rok dwa razy, jak reszta świata świętują oni 31 grudnia, potem zaś obchodzą Chiński, tradycyjny nowy rok na przełomie 21 stycznia - 19 lutego. Brazylijczycy w ostatnią noc roku, noszą białe stroje, co zapewnić ma im szczęście. Z kolei Włosi oraz Wenezuelczycy zakładają czerwoną bieliznę, w Ekwadorze żółta bielizna jest wskazana, tam również warto w noc sylwestrową przespacerować się z walizką, wokół domu, co da gwarancję na wymarzone podróże właśnie. Ludzie z Quebec w Kanadzie z kolei łowią ryby w przeręblach, zaś w Brazyliskim Sao Paolo organizują maraton Św. Sylwestra na dystansie 15 kilometrów!

Podróże w sylwestra do Czech gwarantują wysłuchiwanie ich hymnu narodowego. Londyn, wita nowy rok wraz z 13 uderzeniem „Big Bena”. Japonia oznajmia nowy rok dzwonami 108 uderzeń buddyjskich świątyń -„joya no kane”, gdzie 108 jest ilością elementów, które buddyzm uważa z obecne w umyśle każdego człowieka. Niemcy tego dnia wróżą w ciekłym ołowiu - „Bleigiessen', gdy metal przypomina kulę, jest wróżbą szczęścia i sukcesu. W U.S.A mają „ball dropping”, sensem tego jest opuszczanie gigantycznej kuli z czubka masztu z chwilą ostatniej minuty starego roku. Podróże bywają zaskakujące.